Czy kupimy vana? Van life. Gdzie w Polsce spać przy samym morzu?

Kojarzycie pewnie te wszystkie piękne obrazki z Pinterest – miętowy, żółty, czerwony ogórek (vw T1 – Bulli) jakby wklejony w epicki krajobraz Portugalii, Kalifornii, Lofotów, Jutlandii Północnej lub innej surferskiej mekki. Wschody i zachody słońca na plaży. Wiatr we włosach i piasek w każdym zakamarku ciała. Poranna kawa pita z codziennie innym widokiem. Tak wyobrażaliśmy sobie siebie. Wiecie… Boho van life & surf vibe. A potem… Potem pojawiła się uczelnia, piesek, studia, kolejny piesek, doktorat, praca naukowa, kolejne pieski. Marzenie o własnym vanie odeszło gdzieś na dalsze tory. Do niedawna.

Wiatr porusza delikatnie białe zasłonki. Leżymy w łóżku. Przed nami przestrzeń. Niebo i morze. Stoimy na klifie. Wnętrze vana urządzone w boho stylu sprawia, że przez moment czujemy się jak na jednej z greckich wysp. Cyklady. Mykonos. Jesteśmy jednak w Polsce. Niedaleko Trójmiasta.

Czerwiec był dla nas gorącym czasem, sporo spraw zawodowych i dopinanie kilku projektów – możliwość spędzenia kilku dni w vanie dała nam super odskocznię. Początkowo planowaliśmy zjechać część polskiego wybrzeża, jednak jak to w bajkach bywa – coś zawsze musi się posypać. Spadek formy Luliny (przestała chodzić), leczenie i konieczność pracy w warunkach domowych sprawiła, że łączyliśmy nasze podróże vanem z życiem domowym. Nie było to więc 100 % van life – ale… I tak sprawiło, że marzenie o własnym vanie odżyło.

Mechelinki. Klif.

Ten uroczy van to Staś. Stworzony z miłością przez Martę i Krzysia. Na Instagramie znajdziecie profil i wszystkie informacje. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni zmieścili wiele. Jest wygodne, rozsuwane łóżko. Część kuchenna (można przygotowywać posiłki, mini kuchenka na gaz, akcesoria kuchenne, zlew), szafki, które pomieszczą całkiem sporo oraz wyposażenie dodatkowe – m.in.: hamak, palenisko. Jest przytulnie i funkcjonalnie. Nie ma toalety. Podczas podróży można korzystaliśmy z tych na campingach i parkingach.

Parkingi z widokiem na morze w Polsce

Nie oszukujmy się – w Polsce nie znajdziemy takich parkingów (ani też campów – te nawet jeżeli są, to najlepsze miejscówki i tak dawno są zajęte przez przyczepy campingowe – nie ma szans na spontaniczny wypad i postawienie vana tuż przy morzu) – jak np. na greckich wyspach. Ale… Mamy swoje ulubione trzy miejsca (które polecamy, nawet jeżeli nie masz vana):

1/ Klif w Mechelinkach – bajeczny widok na Zatokę oraz Półwysep. Brak infrastruktury (nie ma tu toalet). W sezonie z reguły stoi tu kilka camperów „na dziko”. 
2/ Parking na Kaczym Winklu – przyjeżdżamy tu na piękne wschody słońca. Są stoliki (można zjeść śniadanie/obiad z widokiem) – w sezonie jest to miejsce popularne, wiadomo: trasa na/z Półwyspu Helskiego. Dostępna jest toaleta (toi toi).
3/ Parking w Chałupach – popularne miejsce w sezonie, sporo camperów stoi tu na dziko, czasami jest problem z miejscem parkingowym. Obok: psia plaża. Dostępna jest toaleta (toi toi).

Wschód słońca. Parking na Kaczym Winklu.

Czy można podróżować camper vanem z pieskami?

Naszym zdaniem jest to van odpowiedni dla jednego/dwóch małych piesków lub jednego średniego pieska. Powierzchnia vana jest niewielka. Nie ma miejsca, by odpowiednio zabezpieczyć transporter, w którym podróżuje psiak. Nam udało się włożyć małe transportery w przestrzeń między szafkami (koło foteli).

 

Czy zamierzamy kupić vana?

Podróżowanie vanem stało się niezwykle popularne. Pojawiło się tyle kont podróżniczych na Instagramie, blogów oscylujących wokół tego tematu. Nie wykluczamy, że za jakiś czas i my dołączymy do teamu „van” – szczególnie że ponad 90 % naszych podróży odbyliśmy/odbywamy samochodem. Niemniej – podróżujemy z piątką psów – van musiałby być odpowiednio do tego dostosowany. Zastanawiamy się też, czy na dłuższą metę z takim stadkiem – podróże byłyby możliwe (nie zostawimy psiaków przecież samych nawet na godzinę w vanie i nie zabierzemy ich w każde miejsce). 

Dziękujemy Marcie i Krzysiowi za to, że nam zaufali i przekazali kierownicę Stasia w nasze ręce:)

Zobacz również

Kaszuby. Winter wonderland

Kiedy kilka dni temu na Instagramie dodałam pierwszą relację i zimowe zdjęcia z Gdańska, wiele osób przecierało oczy ze zdumienia. Śmieję się, że ja, winter

Czytaj więcej »